5. Poznań Półmaraton-wrażenia


  1. Jeszcze nigdy nie biegło mi się tak lekko! Płuca i nogi same niosły. Dopiero na 20 km poczułem, że robi mi się pęcherz na wielkim paluchu, ale wtedy musieliby mi obciąć obie nogi, żebym do mety nie dobiegł.
  2. Muszę przyznać, że półmaraton to był mój drugi bieg w życiu, w którym pokonałem ponad 20 km. Pierwszy raz, trzy tygodnie przed półmaratonem, było to 22 km w tempie 6 min/km i pamiętam że na 18-19 km miałem straszny kryzys. A w czasie półmaratonu: NIC! Nawet nie przebiegałem w pobliżu żadnego kryzysu 🙂 Nieznośna lekkość biegu, po prostu.
  3. W grupie biega się łatwiej (bo zazwyczaj ktoś osłoni od wiatru – kto biegł w Poznaniu, ten wie o czym mówię/piszę), raźniej (bo można pogadać) i przyjemniej (bo tak!)
  4. Biegłem jak w transie. Gdyby nie to, że półmaraton odbywał się w moim rodzinnym mieście, to z pewnością nie byłbym w stanie odtworzyć jego trasy. Nawet gdyby mi ktoś pokazał moje zdjęcia, to i tak nie byłbym w stanie stwierdzić, czy tą ulicą biegłem.
  5. Po raz pierwszy byłem na ulicy Rolnej w Poznaniu. Naprawdę. Możecie mi wierzyć. A była to kiedyś bardzo złowroga ulica i kto na nią się wybierał, rzadko wracał 🙂 A mieściło się tam WKU – Panowie powinni kojarzyć ten skrót (zwłaszcza Panowie po 30. roku życia)
  6. Jakkolwiek bym nie pobiegł, to i tak zrobiłbym życiówkę. Jestem z niej zadowolony. I dumny. No i wyprzedziłem ok. 2/3 biegnących. Małe, a cieszy.
  7. Dżentelmeni – zespół, który dawał czadu na wspomnianej już ulicy Rolnej. Zapewne zapamiętali go wszyscy biegnący.
  8. I najważniejsze: strach ma wielkie oczy. Nie mówię, że przebiec półmaraton, to jak wysikać dziurkę w śniegu, ale nie jest to również jakieś wielkie osiągnięcie biegowe. Choć radość na mecie WIELKA!

Co dalej?

Chyba Półmaraton Grodziski Słowaka – 10 czerwca. No i w październiku – 13. Poznań Maraton. Nie jestem przesadnie przesądny, ale ta „trzynastka”… 🙂

Reklamy

4 myśli w temacie “5. Poznań Półmaraton-wrażenia

    1. Jestem na to przygotowany. Ja kocham słońce i biegać w upale. Latem często, wbrew radom wszystkich trenerów, znawców, a nawet samej Kasi Tusk, chodzę biegać w samo południe 🙂

      1. To podziwiam ja wręcz przeciwnie lato to dla mnie katorga 😉 Ale zimą przyjemność jakby większa.
        Jak sobie radzisz z tymi temperaturami masz jakiś patent? Poza bieganiem poza godzinami największego słońca z butelką wody.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s