Untitled Document


Intro

Na ten wpis czekało 1,5 miliona fanów, 638 tysięcy lajków na fejsie, co drugi Chińczyk, co trzeci czytelnik „Gazety Polskiej” i wszystkie dziewczyny z Tap Madl.

1.

Biegnę. Ciepło. Może nawet gorąco. Choć właśnie mijam biegacza ubranego w kalesony i bluzę z długim rękawem, więc zaczynam się nad sobą zastanawiać. No dobra, niech się dzieje wola nieba. Ściągam koszulkę. Na widok mojej klaty, mężczyźni uciekają. Kobiety też.

A Spielberg przylatuje, żeby mi zaproponować rolę w „Liście Schindlera 2”.

2.

Niedziela, budzik ryknął o 6:45. Przez moment myślę, żeby się mocno popukać w czoło, przewrócić na drugi bok i spać dalej, ale jednak pokonuję swojego wewnętrznego lenia. Jem śniadanie i idę biegać. Tłumy na Maltą. Dosłownie. Dobrze, że nordic walkerzy jeszcze śpią, bo byłoby jak w tramwaju w godzinach szczytu. L. z anginą walczy, więc jednego biegacza na trasie mniej, a mnie przynajmniej nie terroryzuje to jego przeklęte tempo 6:00/km. Biegnę sobie szybko, czasem jeszcze szybciej. Dwa ostatnie kilometry strasznie mi się dłużą. Nie zwalniam, ale mam wrażenie że to moje przebieranie kończynami na nic się zdaje, asfaltu nie ubywa. Dwadzieścia zaliczone, za szybko jednak i dzisiaj czuję się Janko Muzykant (patrz Outro).

3.

W kinie byłem, a właściwie kino było u mnie. Polskie kino. Niezłe, momentami dobre. Pod postacią „Wymyku” i „80 milionów”. O ile mnie oko nie zwiodło, to w „Wymyku” w epizodycznej roli grają buty do biegania firmy Kalenji.

A z pozycji namiętnego konsumenta dzieł filmowych i serialowych uwagę mam jeszcze taką: jeszcze w żadnym filmie nie widziałem, żeby jakaś postać biegała/uprawiała jogging/jak zwał tak zwał w tzw. odzieży technicznej. Obojętnie, czy film polski, bułgarski, z Hollywood czy z Grenlandii, kostiumolog zań odpowiedzialny namiętnie ubiera takiego biegającego aktora w odzież bawełnianą. Chyba tylko po to, żeby jak już ta postać z owego wybiegu wróci, to żeby ładniej wyglądały na niej plamy potu.

Bawełnę jeszcze jestem w stanie zrozumieć, ale jeśli postać filmowa w miarę regularnie biega, a do jej zagrania zatrudnia się aktorkę która NIE UMIE BIEGAĆ, to wszelkie hamulce we mnie puszczają. Tak jest w przypadku szwedzkiego serialu kryminalnego „Irene Huss”. Grającą tytułową postać Angela Kovacs, biega tak że Jan Mulak przewraca się w grobie, Skarżyński dostaje zawału, a człowieka krew zalewa. Przy niej to nawet moja nie umiejąca biegać siostra, biega z gracją antylopy gnu.

Outro

Proszę nie pisać, że ten dowcip jest na poziomie Karola Strasburgera (takowe też znam), bo jest on genialny i tyle.

Poszedł Janko Muzykant nad strumyczek, usiadł na brzegu i tak sobie myśli: „Beethoven nie żyje, Bach nie żyje, Chopin nie żyje… i jak też się, cholera, jakoś się dzisiaj słabo czuję”.

Głośny śmiech i oklaski.

Wasz Janko

Reklamy

7 myśli w temacie “Untitled Document

  1. No jak to?! Przecież piszesz wprost, że półtora miliona fanów czekało. Przecież ja czekałam ino tylko, czyli wprost mi mówisz, że powierzchnię zajmuję zbyt dużą lub co gorsza ekspansywna jestem i zaborcza i nie daję ci oddychać i męczysz się ze mną, wracam do matki, nie dzwoń do mnie ty szujo!

    1. Ja jej „z nami koniec”, a ona mi focha… Typowo kobieca logika 🙂 Możesz sobie tego focha w… buty wsadzić (najlepiej w te do biegania), idę sobie szukać nowej Rudej! 🙂

  2. Oo ja widzę, że Ty źle tu reagujesz:) Trzeba od razu przeprosić jeszcze przed fochem:) A nie szukać innej:) (a tak w ogóle to ja też jestem ruda)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s