Skip to content

Nie wiem, a wiedzieć lubię

Wrzesień 21, 2012

Jedno z moich ulubionych powiedzonek to: „dwóch rzeczy nigdy nie miałem: strachu i pieniędzy”. A boję się. Tego 42. kilometrowego kurewstwa, które czeka mnie za 23 dni. Które sam sobie wybrałem, sam się do niego zgłosiłem i sam się będę musiał z nim zmierzyć. Właściwie już jestem gotowy, czuję się mocny, a pycha poprzedza upadek.

Dzisiaj nieopatrznie wszedłem na forum grupy biegnącej w Poznaniu na 3:30. I się załamałem. Te życiówki, te treningi, te wszystkie tajemnicze skróty, które jak się domyślam dotyczą mniej lub bardziej skomplikowanych jednostek treningowych. I gdzie ja z nimi? Z tą swoją nędzną życiówką w półmaratonie (1:46:30), z tymi treningami robionymi na tzw. czuja. Bez tej wiedzy tajemnej, którą pewnie posiąść można przeczytawszy jedną z książek guru Skarżyńskiego, a której czytać mi się nie chce bo nie chce zabijać w sobie tej nieomal dziecięcej, spontanicznej radości z biegania.

I nie chcę popełnić tego samego błędu jaki popełniłem na półmaratonie. Nie chcę pobiec zbyt zachowawczo, a jednocześnie boję się zacząć mocno żeby gdzieś, na którymś kilometrze mnie nie siekło i żebym nie poskładał się jak Wigry 3.

I jeść mi się ciągle chce, cały czas, nieustannie. I nawet z sympatią myślę o rzeczach, za którymi mówiąc najdelikatniej nie przepadam, a obecnie gotów jestem pochłaniać je w ilościach przemysłowych. Gołąbki, kotlety mielone lub schabowe, nawet rosołem bym teraz nie pogardził. A paczka chipsów (225 g) zjedzona na jedno krótkie posiedzenia, to żadne wyzwanie. To jak przebiec ostatni kilometr 15. km biegu w 4:12. I lżejszy jestem w porównaniu do startu w półmaratonie o całe sześć kilogramów, a jem (żeby nie użyć dosadniejszego sformułowania) jak tucznik jakiś, tuż przed ostatnią wizytą w rzeźni.

I chciałbym już stać na linii startu. I już chcę tego skurwiela okiełznać, przebiec znaczy. Chcę go. You and me, buddy, right here, right now. I wiem, że milion rzeczy się może zdarzyć. Że to, tamto, owamto. I śnił mi się już ten maraton, ale chyba nie był on mój, bo na mecie na zegarze było coś w okolicach 2:57 czy 2:59. Taki czas to jeszcze nie teraz, może innom razom.

I nie wiem jak pobiec, poza tym że na nogach? Zacząć wolniej i jak fabryka da, to przyspieszyć? Spróbować od razu w tempie 5:00/km i najwyżej umrzeć w okolicach 30 km? Czy jak? Czy co? Nie wiem. Kurwa, a tak lubię wiedzieć.

PS

Bo! Jak Ty nie złamiesz 3:45, to kto? Musisz! Zrób to dla siebie, ale też trochę dla mnie, ok.? Bo jak tobie się nie uda, to jakim cudem miałoby się udać mojej skromnej osobie? Obiecujesz Bo? Obiecaj! Proszę ładnie!

A reszta komentować, pocieszać, dawać dobre rady i takie ogólne pierdolenie też z chęcią przyjmę.

Reklamy

From → Bieganie

17 komentarzy
  1. To ja zacznę od tego ogólnego. Idzie jesień i prawie na wszystkich blogach strachy na lachy, wszyscy biegacze się boją. Czyżby maratony się zaczynały?

    • Zdaje się, że poznański maraton zamyka sezon, więc do wiosny ‚strachy na lachy’ zakazane 🙂

  2. Lubię ten Twój styl pisania to po pierwsze, a po drugie dasz radę i jeszcze tu przeczytam o wyniku i SUKCESIE na trasie 🙂

  3. A ja Ci zazdroszczę. Tyle emocji – czujesz, że żyjesz! Pobiegniesz super – będzie victoria, pobiegniesz słabiej – łatwiej Ci będzie walczyć o życiówkę w następnym maratonie 🙂 W ogóle jak tak czytam wszystkie Wasze (Blogerów) wpisy przedmaratońskie to też już bym chciała się bać tych 42 km, ale w tym roku to dla mnie o dużo za szybko…

  4. Nie no, za te „Kurwa, a tak lubię wiedzieć.” to tu zaglądać będę. Czasem mam taką trzęsawkę od środka, że gdybym mogła to bym sama się w zad kopnęła żeby tylko wiedzieć, więc lepiej jak nie ma nikogo w pobliżu, bo wtedy Nevada i latające talerze nieważne 🙂 porcelanowe czy plastikowe są w pobliżu Ziemi i innych ciał także mi obcych 🙂 Tak całkiem serio to zazdroszczę Ci, bo już teraz chciałabym posiąść ten stan, ale nie … Bozia z mlekiem matki siły i wytrwałości wrodzonej nie dała, to sama se wyszlifuję ha 🙂

  5. a wszędzie mówią że maraton może przebiec każdy, tylko nie wiedzą że niektórzy chcą go przebiec w dobrym czasie a nie tylko przemieścić się ze startu na metę, takie dylematy jak Twój to chyba ma każdy przed startem na tym dystansie i przeważnie każdy po przekroczeniu mety narzeka że coś zrobił źle, ale myślę że spokojnie swój założony plan wykonasz 🙂 powodzenia życzę i będę dopingował z trybun.

    • Wiedzą, wiedzą. Tylko dla niektórych wyczynem już jest przemieścić się ze startu na metę. Nie umniejszajmy tego wyczynu. jeśli ktoś zaś czuje się na siłach, niech sobie wyznacza inne wyzwania 🙂

  6. kurczę. ja też nie wiem – co Tobie napisać 😉 śmigasz w takim tempie, że mi prawie wszystko opada z wrażenia, jak sam piszesz – żywisz się konkretnie ;), wygląda na to, że mentalnie to Ty panujesz nad tym maratonem, a nie odwrotnie – no to co tu może pójść źle?

    42km to wystarczająco dużo, żeby zdążyć przyspieszyć – może lepiej spokojniej zacząć? tak na babski rozum 😉

    w każdym razie, biegnij tak, żebyśmy Cię nie musieli pocieszać PO ;))

  7. No i co narobiłeś? Taka odpowiedzialność na małej, malutkiej i słabiutkiej Bo? Ale obiecujem! Dam z siebie wszystko, aby się udało! I Tobie też musi! No bo komu, jeśli nie nam? 😉 A jeśli chodzi o rady, to dziś otrzymałam taką: http://www.youtube.com/watch?v=D_-RDyxaJ1E

  8. A może czeba ostrzej? Bez 3:29 na zegarze się nie pokazuj nawet tutaj. Ot co.

  9. Kurwa. AMEN. Ja mam juz debiut za soba w kwietniu, ale przed jesiennym startem czuje sie tak samo. A ksiazek przeczytalem sporo. I wymadrzac sie potrawie calkiem dobrze. Tylko zeby to sie przekladalo wprost na moja pewnosc siebie to not really. Chyba ze na podswiadomosc.

    Moze ona pomoze na trasie. Ostatnio to nawet nie chce mi sie zrzucac treningow z garmina. Bo az tak zajebiscie sie czuje biegajac, ze mam to w dupie jak daleko, jak szybko i z jakim tetnem.

    A z dobrych raz przed startem to mam na razie tylko jedna sprawdzona – na to w czym bedziesz biegac zagladasz gacie i bluze kupione z 5 zeta w secondhandzie. I potem je wyrzucasz w trakcie. Tzn. gacie bezposredni przed startem, a bluze po jakichs 2 km jak sie rozgrzejesz.

    A i jeszcze jedno mega-kurwa wazne. Na punktach odzywczych bierzesz wode z ostatnich stolikow. Inaczej Cie zadeptaja. A na ostatnich jest luuz.

    A i jeszcze jedno. Komorki/sluchawki i inne wynalazki w tym pasy tylko wkurwiaja. Im dalej, tym bardziej. Zabierz ich jak najmniej ze soba. Tylko te ktore na prawde potrzebujesz.

    • „A z dobrych raz przed startem to mam na razie tylko jedna sprawdzona – na to w czym bedziesz biegac zagladasz gacie i bluze kupione z 5 zeta w secondhandzie. I potem je wyrzucasz w trakcie. Tzn. gacie bezposredni przed startem, a bluze po jakichs 2 km jak sie rozgrzejesz.”

      I będzie biegł w samych majtasach? To ja chyba przyjadę do Poznania kibicować 😉

      • kgb permalink

        Zapraszamy! Ale trzeba kibicować topless 🙂

Trackbacks & Pingbacks

  1. Plan treningowy – starcie pierwsze | Biegnę, więc jestem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: