Skip to content

Lato Muminków, a jesień moja!

Czerwiec 11, 2014

I jak to miło uruchomić edytor tekstu ze świadomością, że wreszcie człowiek będzie mógł napisać coś optymistycznego, coś, co z przyjemnością przeleje na ekran monitora, a co i u ewentualnego czytelnika nie spowoduje, lub przynajmniej nie powinno spowodować, wzrostu tendencji samobójczych. Co musicie uznać za spory postęp, bo moje ostatnie teksty, raczej skłaniały czytelników ku żyletce, niż na przykład ku klawiaturze, żeby skomentować te moje zgrabnie złożone słowa. “Zlepiam wyrazy jak dłonie super glu”, jakby, z sobie znaną lekkością, zarymował O.S.T.R.y. Choć ostatnio być może wróciła lekkość biegania, to słowa nijak ze mną współpracować nie chcą, uciekają, wracają niechętnie, kluczą, niby krążą w pobliżu, ale złapać je trudno niczym zrozumieć sukces JKM w eurowyborach.

I taka myśl się pojawiła, gdzieś na dziesiątym kilometrze jakiegoś biegu, żeby tak z grubej rury, choć pewien niezwykle językowo uzdolniony bloger pisuje „z grubej lufy”, i żeby tak jesienią trzy życiówki zrobić. W maratonie, półmaratonie i na 10 km. Oczywiście najłatwiej będzie to zrobić na dystansie 21,095 km, bo i dystans najłatwiejszy do biegania, a i moja życiówka sytuuje mnie raczej w dolnych rejonach biegowej arystokracji, żeby nie powiedzieć, że ja, z tym wynikiem dopiero do tego stanu aspiruję, a na razie w jednej grupie jestem z, wybaczcie wyrażenie, biegowym plebsem.

szpot-sw

Jeszcze nie biegam tak jak oni, ale kluczowe jest tu słowo: „jeszcze”…

I nadal próbuje rozwikłać tajemnicę biegania zawodów na 10 km. I nadal błądzę, niczym dziecko we mgle, a błądzić w pewnym wieku po prostu nie wypada. Miesiąc temu byłem świadkiem dość spektakularnej porażki w zawodach na tym dystansie, i wtedy pomyślałem, że musi chodzić o coś więcej niż tylko o fakt, że w czasie tego biegu słońce, najogólniej mówiąc, nie sprzyjało biegaczom. Może więcej taktyki, a nie mniej techniki? Ewentualne złote rady, które mielibyście ochotę umieścić pod postem, zostawcie sobie na później, i choć bardzo chciałbym z nich skorzystać, to raz jeden już wszystkie Wasze rady wpuściłem jednym okiem, a wypuściłem drugim uchem, ale teraz postaram się wszystko przeczytać ze zrozumieniem, choć to umiejętność ewidentnie zamierająca w naszych czasach.

I ja, miłośnik lata, jego apologeta, broniący największych nawet ukropów, upalnych dni, czekam na jesień, jak na barmana z piwem w, nomen omen, dzień, kiedy nawet odrobina cienia nie przynosi ulgi, żadnego ukojenia i tak naprawdę pali niczym ogień piekielny. Bo jesień musi być moja! Ja nawet chętnie oddam lato Muminkom, i to nie tylko dlatego, że cholernie się ich bałem w dzieciństwie. Ja chcę jesieni, chcę maratonu, półmaratonu i jakichś dziesięciu kilometrów na dokładkę. A wszystko to okraszone rekordami życiowymi i podlane gęstym niczym beszamel sosem satysfakcji.

I jeszcze na koniec, bo skoro wszystkie akapity zacząłem od “i”, to i z ostatnim być inaczej nie może, to zrozumiałem, dość niedawno tak naprawdę, że nie sztuką jest przebiec maraton, tylko biegać we względnym zdrowiu przez następnych lat czterdzieści i dwa, a może i dłużej. Taki banał, znaleziony gdzieś w necie, a jakże prawdziwy. I w duchu tej mądrości życiowej to nawet się trochę rozciągam po bieganiu. A to trochę to w moim dość skomplikowanym przypadku jednak dość sporo, choć według szacownych podręczników i poradników to się pewnie do prawdziwego rozciągania nawet nie zbliżam.

I choć planowany jako ostatni akapit, takim się nie okazał, to na zakończenie dodam tylko: Niech moc będzie z Wami, bo ze mną już jest!

I tak a propos, zauważyłem, że w okolicy w której przyszło mi mieszkać, od jakiegoś czasu zaczynają likwidować kioski, czyżby coś przeczuwali…?

Reklamy

From → Bieganie

3 Komentarze
  1. To ja sobie to lato chętnie wezmę Psze Pana, a Panu zostawię za to całą jesień z trzema konkretnymi kioskami 😉 Tylko mi je rozpierdolić z hukiem! Pozdrawiam, Mała Mi 🙂

  2. Lato dupa. Taki oto błyskotliwy komentarz nasunął się mnie, wielbicielce klimatu mocno umiarkowanego, a może i nawet być jakiś bardziej północy, z latem co to ma w porywach dziewiętnaście stopni i zimą co ma minus trzydzieści. Plany zacne, pochwalam, skromnie łącząc się w jednym, tym maratońskim. Bo może wreszcie bym wybiegła jakąś sensowną życiówkę zamiast pięciu godzin, nie?

  3. Przemek permalink

    Ambitny plan – tylko pozazdrościć 🙂 mam nadzieję, że z jego realizacją nie będzie większych problemów. Pozdrawiam serdecznie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: