Skip to content

pięć osiem jeden trzy*

Październik 1, 2014

10 dni do 15. Poznań Maraton
17 dni do 4. Samsung Półmaraton w Szamotułach
41 dni do 4. Lubońskiego Biegu Niepodległości

Strach… to może zbyt duże słowo, ale po kolei…

To nie miało prawa się już zdarzyć, myślałem, miałem nawet przekonanie graniczące z pewnością, że ten etap mam już za sobą, że zostawiłem go, tam gdzie jego miejsce, czyli w kategorii działań (a właściwie ich braku), do których już nigdy nie dopuszczę, bo taki ze mnie porządny biegacz, że tylko jakaś kontuzja, i to raczej ta z tych bardziej bolesnych, może mnie powstrzymać. O czym tak enigmatycznie piszę? O trzytygodniowej przerwie w treningach na przełomie lipca i sierpnia. Wytłumaczenia żadnego nie mam, jak i usprawiedliwienia, no może poza tym, że leń mnie dopadł, a upał dobił. Powrót był ciężki, momentami bolesny, ale wróciłem nie tylko na biegowe ścieżki, ale i do formy niejakiej, o czym za chwilę.

sierpien

Dowód przestępstwa 😉

W związku z tym plan treningowy porzuciłem po miesiącu, co prawda nadal trenowałem według jego wytycznych, ale nie traktowałem go już tak dogmatycznie, raczej jako wskazówkę. A muszę przyznać, że ten plan działał, jak tylko na dobre powróciłem do uczciwego i ciężkiego trenowania to postęp widoczny był właściwie z tygodnia na tydzień. Dobrze pamiętam, jak pod koniec sierpnia walczyłem o 7 km w tempie 4:40, a już kilka tygodni później 16 km w tymże tempie przyszło mi właściwie bez większych trudności.

Tylko ta waga… cztery kilogramy więcej niż dwa lata temu, i już się nawet pogodziłem z myślą, że w ciągu miesiąca** się do tego wyniku nawet nie zbliżę. Zauważyłem natomiast pewną, dziwną prawidłowość – mianowicie: im więcej biegam, tym waga rośnie szybciej i z niebywałą wręcz konsekwencją, natomiast trzytygodniowa przerwa w treningach spowodowała spadek wagi o ok. 1,5 kg. „Bądź tu mądry i pisz książki”, jak mawiał pewien mój kolega, muszę przyznać, że nigdy tej mądrości ludowej nie rozumiałem i nie rozumiem do dzisiaj. To tak na marginesie, a wszelkie wyjaśnienia tradycyjnie z chęcią przyjmę.

Nie muszę specjalnie grzebać w archiwum bloga, trzeba też przyznać, że jest ono nad wyraz skromne, żeby wiedzieć, że dwa lata temu, przed maratońskim debiutem, jednego byłem pewien: że na pewno ten bieg ukończę. Teraz moje bolące prawe kolano tę pewność mi odbiera, a wizja zejścia z trasy np. na 35. kilometrze nie jawi mi się jako coś niewyobrażalnego. Chucham i dmucham na to kolano, nie forsuję, odpuszczę być może nawet ostatni ciężki trening, żeby tylko wytrzymało, żeby ból był do wytrzymania.

O strachu jeszcze miało być. Być może to za duże słowo, może jest to rodzaj stresu przedstartowego, ale muszę przyznać, że ten stres jest nieco bardziej uświadomiony. Dwa lata temu wiedziałem, że będzie boleć, ale nie wiedziałem jak bardzo. A bolało bardzo. Czy to dlatego drugi maraton jest uznawany za trudniejszy, że człowiek wie, czego się spodziewać?

Skoro już o mądrościach ludowych wspominałem, to przypomniała mi się jeszcze jedna: „Kto nie ryzykuje, w Rawiczu nie siedzi”, a której rosyjska wersja brzmi: „Kto nie ryzykuje, nie pije szampana”, bo zaryzykuję w Poznaniu maksymalnie. Postaram się pobiec na wynik 3:XX:XX, tak enigmatycznie znowu, bo jeszcze sam nie wiem, a decyzję podejmę zapewne na kilka minut przed startem. A poza tym widzę, że oczekiwania blogerów bardzo często rozmijają się z rzeczywistością, więc postaram się tego błędu nie popełnić, a nawet gdybym go popełnił, to się nie przyznam, taki sprytny lisek ze mnie.

A zatem czekajcie na mecie z szampanem!

* Mój numer na 15. Poznań Maraton
** Ten wpis zacząłem kilka tygodni temu

Reklamy

From → Bieganie

3 Komentarze
  1. Żebym Cię nigdzie na trasie nie widziała! I zostaw mi trochę tego szampana Sprytny Lisku, wpadnę kilka(naście) minut później 🙂

  2. 0:41 😀

  3. Czekam z niecierpliwością na jakąś relację z Szamotuł, które już się odbyły! 🙂 Sam póki co raczkuję, jeżeli chodzi o bieganie, ale bardzo lubię o tym czytać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: