Bo koledzy są od tego

1.

Kolega ze mną zerwał znajomość. By SMS. Cytuję z pamięci, bo nie mogę telefonu znaleźć (tzn. mógłbym, ale szukać mi się nie chce): „po tym co powiedziałeś, to dziękuję za znajomość”. Chlip, chlip. A co takiego powiedziałem? To dłuższa historia. Otóż:

Kolega R. ma tendencje do picia (a kto nie ma, nie?), ale po tym piciu, a zwłaszcza w jego trakcie, ma skłonności do telefonowania. A ponieważ jestem ostatnią osobą z tzw. „towarzystwa”, która z nim rozmawia, to od jakiegoś czasu namiętnie wydzwaniał do mnie. Oczywiście ostatnio coraz rzadziej obierałem te telefony. No bo tak: ile dni z rzędu można wysłuchiwać tych samych dowcipów (np. Dlaczego Murzyni mają płaskie nosy?), ile razy można słuchać tych samych opowieści, gdzie to on nie był i czego nie robił (Anię Muchę to pewnie ze dwadzieścia razy miał, jak chciał i kiedy chciał). I tak dalej. No to w końcu mu powiedziałem: „Dzwonisz do mnie ciągle najebany i myślisz, że mi się chce twoich historii słuchać.” Itd. itd.

No to mi podziękował za znajomość. Bez żalu z mojej strony.

Continue reading „Bo koledzy są od tego”

Reklamy