A ten, kurwa, nie nasz!

Trochę nie pobiegałem w zeszłym tygodniu. Nie mam żadnych wyrzutów sumienia z tego powodu. Bo: albo mecz, albo dwa, albo mi się zaspało, albo przysnęło, albo mi się nie chciało. Tak po ludzku. Bo biegacz też człowiek, nieprawdaż?

Ale w piątek się skusiłem na poranny bieg. Bez szaleństw – dwanaście kilometrów, z przyjemnością taką jak przy słuchaniu „Dwunastu groszy”.

Continue reading „A ten, kurwa, nie nasz!”

Reklamy