Po bandzie

Po bandzie poszłem wczoraj. Chociaż nie, aż tak poszłem że mogę z całą odpowiedzialnością napisać: POSZEDŁEM DO BANDZIE.

W sobotę pogodziłem się z rowerem. Nie rozmawialiśmy od lipca. Kilka cichych dni dość szybko zamieniło się w kilka cichych miesięcy. Żaden z nas nie chciał ustąpić. W końcu stwierdziłem, że choć raz w życiu trzeba być tym mądrzejszym i odezwałem się pierwszy. Wyjaśniliśmy sobie kilka palących kwestii. Obyło się bez łez, wyciągania brudów z przeszłości, wzajemnych oskarżeń i konieczności wynajmowania prawników. Na razie podpisaliśmy rozejm, rozmowy pokojowe w toku.

Continue reading „Po bandzie”

Reklamy