Między bieganiem a pisaniem

1.

Zrobiłem dzisiaj Morning Runnera. Po raz pierwszy od dwóch lat, biegałem rano. 17 km w wolnym tempie. Bez szaleństw, bez szarpania, bez stresu. Ale też bez żadnych sensacji typu: „Boże, jeszcze 7 kilometrów!”. W okresie letnim postaram się przestawić na poranne bieganie. Kiedyś lubiłem biegać latem, nawet w południe, w pełnym słońcu i w temperaturze 30 stopni Celsjusza, ale po piątkowym umieraniu przy takiej pogodzie, pora zmienić przyzwyczajenia. Starzeję się?

2.

Pozdrawiacie innych biegaczy? Machaniem? Skinieniem? Ja pozdrawiam przede wszystkim tych, którzy biegają w bawełnianych ciuchach, mają nadwagę i najczęściej ich wyraz twarzy bardziej przypomina człowieka w agonii, niż biegacza któremu szumią pod kopułą endorfiny. Ci wyglądający zawodowo wsparcia nie potrzebują, a tym cierpiącym przyda się (chyba) każdy miły gest.

Continue reading „Między bieganiem a pisaniem”

Reklamy