Maszeruj albo giń – Ultra Cross Gwint 2018

„Nie wiesz, jak zacząć, zacznij, że zaczynasz”, radzi pisarz Janusz Rudnicki. Na przykład – „Na początku mego listu…”. Na początku mojej relacji powinienem umieścić podróż pociągiem z Poznania do Grodziska, w fotelu funkcjonalnością i wygodą przypominającym narzędzie tortur. Ale przeżyłem tę godzinę, ten nudny krajobraz, pola ciągnące się po horyzont, smętne miasteczka i wsie, współpasażerów umęczonych robotą, wracających z metropolii na swoją ojcowiznę, której ani uprawiać nie chcą, ani nawet nigdy nie chcieli. A może ojcowizna już sprzedana pod obwodnicę albo Autostradę Wolności, co, musicie przyznać, z pewnością jest jakimś postępem cywilizacyjnym.

Ale to nie jest początek tej historii. Parafrazując klasyka: „inne początki są w niej czynne”. O czym może później.

Pakiet odebrałem, obóz w hali rozbiłem, rozmowy z innymi uczestnikami odbyłem, wszyscy patrzyli na siebie trochę jak bokserzy przed walką, a może mi się tylko zdawało. Biedronka w Grodzisku wyglądała jak po najeździe Hunów, nawet bananów nie było, pizza w Pepino dobra, przy okazji pozdrawiam panią kelnerkę, tyleż ładną, co niemiłą. Powrót na halę, większość już śpi albo do snu się szykuje, poza tymi, którzy dopiero dojechali i teraz pokonują tę samą drogę, którą ja mam już za sobą. To tak w telegraficznym skrócie, może dzięki niemu dotrę do sedna nim wszyscy poumierają z nudów.

Continue reading „Maszeruj albo giń – Ultra Cross Gwint 2018”

Reklamy